burkinafazo at ownlog '06

MYANMAR Grugdzien 06/07


Link 14.01.2007 :: 22:09 Komentuj (5)
chwila zamyslu - jedna rozmowa telefoniczna - potem szybko po bilet - trasa juz mi znana - München/Bangkok - lubie swieta poza domem. Moj cel?....hm....chyba to droga jest celem........
I still haven´t found what I´m looking for......
but I am close too........



Niech blog sie rozpocznie WITAJCIE W MYANMAR

On the right side of life



wieprzowina?



nutki Yangonu



Bagan i jego dzieci klasztorow



5m od Lady, 1km od szosy......zdala od wezy.....na pare bym wlazl



Machtbox........



Gra cieni.....



widzialem tylko dwa kolory toreb plastikowych....biale i czerwone



program TV nie jest tu za bardzo skomplikowany....
i trwa od 7 rano do 20 wieczorem i konczy sie dziennikiem....
hm......cos mi to przypomina...........



Burmanski "Meksyk"




Ghost ship.......w porannej mgle na Yangon



dzieciaki sa swietne....potrafia sie bawic wszystkim kamykiem,
patykiem, nawet puszka coli....i to godzinami...co nie ktorzy maja
pilki......Przebywajac z dziecmi stajesz sie dzieciakiem...jesli jeszcze nadal nie jestes........



sfera intymna w takim znaczeniu jak my to rozumiemy nie istnieje...mozna przekraczac smialo pewne granice....osobowosci...
niezapominajac o szaczunku dla drugiej osoby.....



na tylach klasztorow



Bagan...Poszedlem na chwilke na ten bazar naprawic buta. spedzilem 4 godz. wchlaniajac wrecz: obrazy, zapachy i odglosy tych kolorowych straganow, polecam, nawet te poboczne uliczki, gdzie mieso wraz z rybami lezy na ziemi...a muchy maja radoche....i tak potem to wszystko smakuje w pobliskich knajpkach jakby nie stad.



rybka moze?



wehikul czasu za to jaki kochany.....byl moim towarzyszem przez pare dni



Kanchanaburi...w ucieczce od Bangkoku


Link 15.01.2007 :: 23:18 Komentuj (5)
Zawiedziony napotkana komercja w Tiger Tempel....nie mialem weny do fotek......i zaraz myknolem w okolice.......mimo to teraz zaluje troszke....



ta...co by tu zrobic.....



to jedna z tych trzech malap......





Kwai Girl...





Training Camp.......sloni...



poddane sloncu...



mila wymiana zdan....w cieniu Tiger Tempel



Zaciekawione oczy z wioski Training Camp



Tego dnia lalo, co wrecz namawialo tygrysy do bycia aktywnymi. Ten jednak mlodziak mial za dobra opieke



Przyroda zawsze robila na mnie wrazenie.....a juz tak na wyciagniecie reki tym bardziej.



Bangkok


Link 20.01.2007 :: 02:54 Komentuj (0)
To miasto zyje swoim rytmem,...a ja mu sie zaraz po przylocie oddaje, lykam spaliny, oczy draznie kolorami, poce sie, bo tutaj to lubie. Daleko pojde, z daleka przyjde, dokad ja pojde i przyjde skad, zdobede wszystko, gdy wszystko rzuce, smiechem powitam, Bangkoku lad. Czy jakos tak........

Pokochalem to miejsce,....jest dla mnie drzwiami na te barwna czesc swiata,...imponuje mi tu nawet smrod spalin, halas ulic i wypalajace podniebienie jedzenie. Oddaje sie temu uporzadkowanemu chaosowi i zmuszam swoje cialo aby marzlo w kolorowej Toyocie Taxi-Meter.



Specyficzne dla Azjatow sa dwie rzeczy,....pzynajmniej dla mnie, primo: upijaja sie po dwoch browarach, secondo: potrafia spac nagle i wszedzie.



Lost in Translation......



pchana wiatrem



zycie daje sobie rade na ulicach,.....



po zajeciach,...



setki osob cie mija, kazdy gdzies pedzi, kazdy cos robi, i ty je mijasz,....lecz zostaja w twojej pamieci



na zapleczu pagody, gdzie swoim rytmem zyja mnisi a wraz z nimi zwirzeta w pelnej harmonii.



na byle gowno co sie swieci kieruje swoj obiektyw....jestem pochloniety i zafascynowany..



kicz czy religia.......



kapiel na Nana Station



zmeczona twarz, widac facet ma dosc i mysli juz o wieczorze



tym razem cos cieplego do zjedzenia....



jesli klimat w Polsce bylby podobny to i u nas takie sytuacje bylyby codziennoscia....mimo to trudno usnac przy samej ulicy...jak widac jemu to nieprzeszkadza.



i jemu tez nie......



z tylu dworca....na chwile przed wyjazdem do Chang Mai



Vietnam......Halong Bay........


Link 20.01.2007 :: 03:47 Komentuj (7)

Na krawedzi......ciagle w Azji ale juz innej.....duzo szybszej...brudniejszej.....Moja pozytywna energia zniknela...ale tylko na chwile. Spotykam przemilych ludzi.....pomagam w naprawach po Tajfunie....pije zalewke ze skorpionow i odpoczywam. Wreszcie odpoczywam...... nie bierzcie mi za zle obrobki zdjeci......czasem tak wlasnie widze moj swiat. Tu nawet prawa grawitacji mozna kupic....... pare godzin wsrod przyjaciol.....zimne piwo z kostkami lodu. Wysilek fizyczny.....i znowu piwo. Wkoncu to te dwa dni gdzie odpoczywam....... patrze sie na nich....i usmiecham...i usmiechu tego nie moge powtrzymac.....a niby taka normalna sytuacja. Zamki na piasku....... ruch.....to sila....bycie w ruchu......to bycie silnym... Uwaga bedzie czerwono........


i dla odmiany zielono....


na recapcji....krotki small-talk Hombre.....zapomnialem imienia.....wiem ze z Madrytu piszac Maile......



powered by Ownlog.com & Fotolog.pl