Czas powoli ucieka,...sama mysl ze trzeba wracac dobija. Czuje sie swietnie,...robie coraz lepsze fotki,...powoli brak miejsca na dysku, cos nawala, pewnie wilgoc....spotykam ludzi i chetnie ich opuszczam,...chce sie podzielic wrazeniami ale z bliskimi......czeka na mnie rok na AF, i serce mi az bije, moje zycie w tym wlasnie momencie ulega zmianie,wiem ze idzie we wlasciwym kierunku i klade sie mu do stop. Kambodza wita mnie biedota i zebractwem, trudno odkrecac glowe, to nie w moim stylu, wiec szukam kontaktu,.....lecz kontaktem sie tu nikt nie pozywi.



caly pobyt na przejsciu granicznym do Kambozdzy mial podobny klimat



dzieciaki o minie tak zalosnej ze serce sciska,...i mimo ze to gra, troche prawdy w tym jest, ....za zarobione pieniadze oplacaja nauke angielskiego,.....co jednoznacznie jest krokiem do "kariery" a raczej lepszego zycia.



bylem padniety, bolal mnie krzyz,.....w takich momentach chce tylko wyprostowac kolana,.....polozyc sie na ziemi,....albo zapomniec o wszystkim przez chwile koncentrujac sie nad wlasnie takim zdjeciem



te dlugie przejazdy powodoja, ze zaczynasz przemyslac wiele rzeczy,....kazda chwila, aby od tych mysli uciec jest dobra na nowa fotke.



Wreszcie w Shanoukville, spanie za 3 dolce, wytargowalem z 4rech, roller tez juz zalatwiony, pora zjesc. A tu niespodzianka, pytam w knajpie do you have something to eat,.....a gosciu: yeah, I got weed, have to wait 15min. zanim sie kapnolem o co naprawde chodzi hehe minela chwila, no i sie zaczelo,...15min pozniej mialem juz propozycje do przejscia w nieoficjalne miejsce na krotki smalltalk,pare gram marihuany,....albo black opium, hehe,....dalem sobie spokoj.......moim narkotykiem jest teraz Kamobodza.........a moja kobieta, wyrko......


trafilem na dzien malolatow,....obchodzony hucznie,...sztuczne ognie, lampiony,.....i inne gadzety,......w sumie milo,....



male mile cwaniaczki



kazdy miejscowosc, kazdy kraj jest inny,...ma inny klimat,...styl,..ale wszystko mi odpowiada,....czuje sie u siebie. Jest ok.



w snake house chwila na pokera z miejscowa papuszka



czuje sie wolny,....wsiadam na roller(moped), poruszam sie bez mapy,.....jade gdzie popadnie,.....mam czas,...trafiam na klasztor i mnichow........troszke odlegly teren,...pieknie na wzgorzu,.....masa malp,.....przychodza na miske ryzu,....uwielbiam malpy,.....choc lepiej im nie ufac.



wiecie ze w kambodzy mozna za 100dolcow strzelac z pancerfausta. Walisz po prostu w jakies wzgorze porosniete dzungla, opowiedzial mi amerykanski turysta......ktorego przypadkiem spotkalem zafascynowany tym faktem. Zygam takimi spotkaniami,.....tu nadal widac wojne,.....kalecy bez konczyn, oslepieni od wybochow,....dzieci bez rak,.......ofiary wojny ktora juz dawno sie skonczyla a ktorej miny nadal sa rozsiane po lasach.

Kazda chwila w miejscu jak tu,.....posrod mnichow jest dla mnie posilkiem.



Karnacja Kambodzan jest ciemniejsza od reszty azjatow,......



wdaje sie w dialog,.....w chacie mieszka dwoch mnichow, pomieszczenie ciemne, sfera prywatna odgrodzona zaslona, gdzie nie spojrzec ksiazki,......moja uwage zwraca krwista swieza roza,..w wazoniku na stole....hm? ....no coz milosc nie zna granic.....



tak naprawde to tylko ziewa,.....psy sa tu niesamowite,...kazdy kto potrzebuje terapi, bedec pogryziony przez psa,....powinien spedzic pare dni w Azji,.....o ile pamietam Tajowie nie jedza psow, za to z Tajlandii exportuje sie je do Laosu,........hehe jak jest w Kambodzy nie wiem,......ale ludzie i zwierzeta zyja w symbiozie,......to piekne,...i takie buddyjskie.......



Garden Eden



Stupa to miejsce na prochy zmarlych,....ale tez plac zabaw miejscowych dzieci........Sihanoukville



chwila zamyslenia.......

Name:

Komentarze:

02.02.2007, 21:05 :: 84.10.121.76
MM
Bardzo podoba mi sie drugie (chłopiec przy samochodzie)... twarz dziecka a oczy nie do końca, jakies takie stare, zmęczone, lekko cwaniacze ale jednocześnie poczciwe biedą... wykadrowałabym w kwadrat i dodała czarne ramki na centymetr... pozdrowienia bardzo ciepłe... jak zwykle podziwiam atmosferę którą chyba nie tylko chwytasz, ale róznież częściowo tworzysz własna osoba na zdjęciach... osoby złapane w chwili, ujęcia niepozowane, naturalność napotkanych twarzy i gestów... trzeba mieć żylke i duszę do reporterki żeby robić takie rzeczy... potrzebne odpowiednie spojrzenie aby wykreować i uwiecznic klimat... buziaki 4U

02.02.2007, 19:49 :: 212.76.37.150
angela_angie
no rzeczywiscie caraz lepsze te fotki...
kurcze az trudno mi sobie to wszystko wyobrazic
przeciez to zupelnie inny swiat,
Twoje foty swietnie oddaja klimat tych miejsc, ludzi...